RSS
niedziela, 01 kwietnia 2018
Wesolego Alleluja ! :-)))

Wszystkim zagladajacym na moj blog zycze Wesolych Swiat Wielkanocnych, zdrowia, szczescia pomyslnosci, smacznego jajka i duzo zyczliwych gosci.

Niech jutrzejszy smingus-dyngus pokropi cieplym deszczykiem a potem wysuszy promykami slonecznymi i wiosennym wiatrem.

Wiele usciskow i serdecznych pozdrowien przesylam.

13:14, kristofka
Link Komentarze (6) »
sobota, 23 grudnia 2017
Zyczenia swiateczne dla Was moje drogie, drozsze i najdrozsze!

Wesolych, zdrowych i spokojnych Swiat Bozego Narodzenia oraz Szczesliwego Nowego Roku 2018 zycze Wam wszystkim, moje drogie.

Dawno, nawet bardzo dawno nie pisalam nic na blogu, bo len ze mnie paskudny. Duzo zmian zaszlo w moim zyciu. "Szlachetne zdrowie, nikt sie nie dowie, jako smakujesz, az sie zepsujesz...." ale w moim wieku, to chyba normalne, jak nie strzyka w kolanie, to w brzuchu bulgoce :-))) Nie daje sie jednak zadnym chorobom i nie narzekam.

Najwieksza nowina jest jednak to, ze mam w domu sliczna, malenka i zabawna dziewczynke, moja wnuczke. Jak wiele radosci moze dac takie malenstwo (ma dopiero 8 miesiecy) to wszystkie mamy i babcie napewno wiedza. Dzisiaj zobaczyla ubrana choinke i zachwytu bylo co niemiara. Prezenty od Mikolaja juz leza pod choinka, bedzie nowa radosc, bo rwanie kolorowych papierow jest popularne.

Zima u nas byla, ale juz jej nie ma. Prawde powiedziawszy, mogla by wdepnac na pare godzin na Wigilie, a potem znow sie roztopic.

Wczoraj byla najdluzsza noc i dzien najkrotszy, wiec teraz tylko aby doczekac do wiosny i potem lata, czego wszystkim zycze, sciskam, pozdrawiam i przesylam wiele dobrych zyczen, dla Was i Waszych najblizszych, na ten Nowy Rok 2018.

00:48, kristofka
Link Komentarze (28) »
piątek, 14 października 2016
Wizyta w Warszawie i Kazimierzu dolnym ... bylo fajnie :-)))

Kilka dni temu wrocilam do domu z wizyty w Polsce. Teraz podroz nie jest dluga, bo tylko 1 godzine i 30 minut i juz jestem na lotnisku w Warszawie.

Z pobytu w Polsce jestem bardzo zadowolona. Zaliczylam dwie wizyty w teatrze. Pierwsza wizyta to byl spektakl z Maja Komorowska i nawet uscisnela mnie serdecznie, a druga to bylo "Klimakterium" na ktorym to mozna bylo boki zrywac ze smiechu, przez cale 3 godziny.

Wybralam sie takze do kina, bo nie bylam tam juz cale wieki i obejrzalam sobie film z Bridget Jones w roli glownej. Ona jest niesamowita, lubie ja i mam wszystkie jej pamietniki (szt 3) przeczytane od deski do deski. Szkoda tylko, ze Mark Darcy siedzi sobie na chmurce.

Bylam takze zaproszona na wizyte u Veanki. Spotkalam kilka uroczych czlonkow rodziny Veanki, dzieciaczki podbily moje serce i spedzilam kilka bardzo milych chwil w ich gronie. Dzieki serdeczne Veanko! :-)))

Zaliczylam tez wizyte w Kazimierzu Dolnym, najadlam sie plackow ziemniaczanych, wypiekow cukierniczych, krowek i michalkow a takze chalwy i teraz musze sie wazyc codziennie, zeby to jakos zgubic, ale jak do tej pory nic mi sie nie udaje, waga ani drgnie.

Acha, bylam takze u fryzjera i kupilam sobie zimowe botki na bazarku, bo kocham male bazarki. Duze galerie i olbrzymie sklepy sa pozbawione "czlowieczenstwa" a na bazarku, to czlowiek sobie pogada, opowie cos wesolego albo uslyszy komplement (chociaz pewnie to przesada) i szczesliwy wroci do domu, dzwigajac zakupy i rzeczy, ktorych zwykle nie potrzebuje.

Doktor Milek ucieszyl sie jak mnie zobaczyl, bo machal do mnie dwiema rekami, ze swojej posiadlosci i przez to wypuscil kosiarke i musial ja ganiac.

Elek Tryczny gdzies sie zapodzial i juz go nie widze od jakiegos czasu. Moze wypuscil sie w wojaze po swiecie, albo siedzi w ktorejs ze swoich posiadlosci, bo ma ich 2 albo 3 sztuki.

W moim ogrodzie balagan, jablka leza na ziemi, chyba musze troche pozbierac i zrobic mus jablkowy, ale jakos mi sie nie chce. Potrzebuje kopniaka. Czy ktos chce mnie kopnac?

12:58, kristofka
Link Komentarze (24) »
czwartek, 28 lipca 2016
Troche nowinek z ostatnich miesiecy.

Czuje sie troche winna, bo moje milczenie na blogu bylo dosyc dlugie, ale chyba mozna to wybaczyc, ze wzgledu na zaistniala sytuacje.

Prawda jest, ze wiosna i lato przyniosly ze soba ulge i poprawily nastroj. Deszczowa pogoda w pierwszej polowie lipca nie byla dokuczliwa, bo lubie deszczyk, ktory nastraja do rozmyslan i "obmywa" to co w duszy siedzi. Natomiast dwa ostatnie tygodnie, ktore przyniosly upaly, dokuczyly mi ogromnie, bo temperatury miedzy 27-28 stopni przy wysokiej wilgotnosci powietrza, nie sa mile widziane w moim balzakowskim wieku.

Postanowilam takze zmienic swoj wyglad i przestalam farbowac wlosy, wiec jestem bialo-siwa i nawet mi z tym dobrze. Niektorzy mowia, ze wygladam nawet "nobliwiej" i troche jakby przypominam krolowa angielska, tylko korony mi brak. Moim zamiarem nie bylo to, ze chcialabym byc jak krolowa, tylko wlosy zaczely wypadac (pewnie to bylo skutkiem ostatnich wydarzen) i nie chcialam byc podobna do Kojaka, bo lepiej juz chyba byc "krolowa" :-)))

Bylam takze kilka dni w Warszawie i Kazimierzu nad Wisla.Warszawskie spotkanie w gronie rodzinnym bylo niezwykle, bo spotkalam sie ze wszystkimi  z mojego  rodzenstwa. Ostatnio wszyscy bylismy w W-wie 16 lat temu razem na pogrzebie Ojca. Trudnosc polega na tym, ze niektorzy z nas nie mieszkaja w Polsce i takie spotkanie trzeba bylo umawiac na dlugo przedtem. Teraz jest troche latwiej. Rodzina zamowila fotografa, zeby zrobic pamiatkowa fotke, bo taka okazja nie zdarza sie czesto, a fotke zrobiona 16 lat temu mamy i bedzie mozna zrobic porownanie.

Niestety, nie zdazylam nikogo ze znajomych i przyjaciol odwiedzic w Warszawie, bo czas mialam ograniczony, ale planuje przyjechac na jesieni do Warszawy i wtedy bede dysponowala czasem w wiekszej ilosci.

Ciekawostki z zycia moich sasiadow (doktor Milek i Elek Tryczny, zyja i maja sie dobrze), opisze w nastepnym wpisie, zeby Was nie nudzic za dlugim wpisem.

Sciskam, pozdrawiam i zycze Wam pogodnych dni tego lata, sloneczka i duzo radosci. Jeszcze raz przesylam wszystkim slowa wdzieczosci za otuche i dobrze slowa, ktore od Was dostalam w tym trudnym dla mnie czasie. Dziekuje moje aniolki! :-))))

11:09, kristofka
Link Komentarze (23) »
środa, 02 marca 2016
"A czas ja rzeka, jak rzeka plynie...."

To juz minelo 4 miesiace, a ciagle zdaje mi sie, ze to dopiero bylo wczoraj. Ciagle powracam w myslach do tych ostatnich miesiecy i nie ma dnia, zebym nie myslala o tych dobrych i zlych chwilach, ktore przezylismy razem w ciagu naszego, dlugiego zycia.

Zdaje sobie sprawe, ze troche czasu uplynie zanim wszystko ulozy sie na swoje miejsce i porzadek w "glowie i psychice" bedzie normalny, bo wszystko ma swoj czas.

Na szczescie zima wkrotce odejdzie i moze z przyjsciem wiosny, pomalutku ale swiadomie i pomoca sloneczka, zycie zacznie byc jasniejsze i smutki zaczna byc mniej dokuczliwe.

Wiele jest jeszcze do zrobienia, ogromna biblioteka czeka na uporzadkowanie, tak jak i materialy naukowe, ktore oddamy do biblioteki uniwersyteckiej. Poza tym caly dom jest wypelniony rzeczami mojego meza i to tez nalezy uporzadkowac a kazda rzecz, ktora biore do reki, wywoluje wspomnienia.

Dziekuje wszystkim, ktorzy skladali kondolencje i pocieszali mnie w swoich komentarzach. Cenie bardzo Wasze dobre slowa! Czesto o Was mysle :-)))

Z pewnoscia powroce do pisania dziennika, nie wiem tylko kiedy, bo w tej chwili znajduje sie pod "szklannym kloszem" i moje spojrzenie na otaczajacy mnie swiat jest ograniczone, wiec i pisac nie ma o czym.

Pozdrawiam i sciskam serdecznie wszystkich i kazdego z osobna! Piszcie do mnie, kazdemu odpowiem, bo bede tutaj zagladac. :-)))

11:31, kristofka
Link Komentarze (36) »
piątek, 23 października 2015
Nieuniknione i bolesne.

Dzisiaj rano odszedl na zawsze moj maz. Komisarzem byl tylko wirtualnie, w rzeczywistosci byl profesorem uniwersyteckim oddanym pracy naukowej do konca swoich dni.

Najblizszy czas bedzie, dla mnie i rodziny, bolesny.

16:18, kristofka
Link Komentarze (32) »
wtorek, 23 czerwca 2015
Komisarzowe marzenia...i jezykowe potyczki :-)))

Komisarz lubi uzywac jezykow obcych a szczegolnie jezyka polskiego, kiedy wyjasnia mi sytuacje zwiazane z Polska.

Usiadl sobie Komisarz w bujanym fotelu, patrzy przez okno i mowi;

- Przypomniala mi sie Wisniewska, jaka ona byla slodka! Tylko od "myslacy" to juz slinka na nia leci!

- Acha, kiedy to spotkales Wisniewska? - pytam podejrzliwie.

- Oooo, to bylo "duzo rokow w tyl" jakby tutaj teraz byla, to moglbym ja "picic", kazdego dnia bym "picil" ja po troszeczku. Czy nie mozna by ja teraz "handlowac"?

- Jak ja ci znajde jakas Wisniewska, myslisz, ze ona jeszcze jest do handlowania? Pewnie juz stara baba z tej Wisniewskiej!

- Ale jej nie trzeba "znajdywowac" ja mozna "kupac" - wyjasnia komisarz.

- No tak, mozna ja "picic" i nawet "kupac" - jestem juz pewna, ze ta Wisniewska to byla nierzadnica.

- No, to takie "singel sprawa". Zobaczylem ja "na wystawieniu", wszedlem do srodka a tam taki "fajno kawaler stojal" i za plecami, "do tylu" stala Wisniewska. Pokazalem palcem i powiedzialem, ze "chcem kupac" Wisniewska. "Prosie bardzo" powiedzial kawaler i Wisniewska byla moja za "niewielka kwota". Wzialem Wisniewska pod pache i "bardzo happy" poszedlem do domu. Tego wieczoru jeszcze nie moglem "picic" Wisniewskiej, ale juz sie "radoscilem" na nastepne wieczory. Piekny krysztalowy kieliszek juz sobie postawilem kolo Wisniewskiej.

Nagle zrozumialam, o ktorej Wisniewskiej Komisarz opowiada;

- Czy ty mowisz o polskiej WISNIOWCE? - zapytalam komisarza.

- No, wlasnie mowie Wisniowiewska, przeciez "akuratnie" ci wszystko opowiedzialem. Jest slodka, mozna ja "picic" i nawet za "niewielki suma" mozna ja "kupac".

_ Uffff, dzieki Bogu!

PS: picic - to od slowa pic

      kupac - od slowa kupic

10:45, kristofka
Link Komentarze (35) »
poniedziałek, 08 czerwca 2015
Rozmaitosci zyciowe!

Wszystko plynie (panta rei) , jak to w zyciu kazdego czlowieka bywa. Nic nie jest wieczne i musimy sie z tym pogodzic.

Kiedys bylo tylko"wieczne pioro" ale tez gdzie przepadlo. Mialam takie pioro, ale mimo, ze bylo wieczne, tez przeminelo.

Starzy ludzie maja coraz wiecej klopotow ze zdrowiem, trudno jest zachowac psychiczny balans, kiedy boli i tu i tam. Nowe niespodzianki zdrowotne pojawiaja sie systematycznie i trzeba wlaczyc kazdego dnia o dobre samopoczucie.

Oczywiscie, sa lekarstwa i odwiedziny lekarza i pielegniarki, ale komisarzowe zdrowie szwankuje. Z coraz wiekszym trudem porusza sie w domu i sily ma coraz mniej. Robimy badania, przeswietlenia i systematycznie kontrolujemy wyniki. Jest to meczace i wymaga mnostwo energii od komisarza, wiec zlosci sie czasami i protestuje glosno. Poucza pielegniarki i mnie bez przerwy i stanowczo domaga sie posluchu.

Jest jednak jedna dobra nowina dla mnie i dla komisarza, w lipcu czeka nas bardzo mila uroczystosc, na ktora czekamy z niecierpliwoscia. Narazie nic nie napisze, zeby nie zapeszyc, bo to juz za miesiac, ale potem wszystko opisze dokladnie.

W ogrodzie mnostwo pracy, nie mam jednak sily na prace ogrodowe, ale staram sie 2-3 razy w tygodniu pobyc na swiezym powietrzu i cos zrobic. Czasami siadam sobie na stoleczku, na schodkach do domu i przygladam sie przyrodzie i mysle sobie, ze teraz rosna sobie, kwitna, ale i na nich przyjdzie jesien i zima i troche mnie ich szkoda, bo takie teraz sa sliczne, ale przeciez ...panta rei.

Sciskam wszystkich zagladajacych, bliskich i dalekich, zycze cieplego, dobrego lata i wakacji. Niech sloneczko wszystkim swieci.  :-)))

20:59, kristofka
Link Komentarze (16) »
niedziela, 22 marca 2015
Starosc nie radosc.....ale wesole jest zycie staruszka :-)

Zime przezylismy i mamy nadzieje przezyc wiosne, ktora przywitala nas nocnym przymrozkiem -3 stopnie.

Od czasu do czasu odwiedzaja komisarza panie terapeutki, pielegniarki i inne osoby, ktore staraja sie jak moga umilic zycie komisarzowi.

W zeszly czwartek odwiedzila komisarza terapeutka, ktora przywiozla rozne pomocne przyrzady do lazienki. Komisarz lubi rozmawiac z pieknymi panienkami i opowiada wszystko, co mu na jezyk wskoczy, uzywajac wszystkich jezykow, ktorymi wlada. Czasami nawet spiewa unisono,  zeby pielegniarka pobierajaca krew czula sie komfortowo, a on sam odczuwal mniej bolesne uklucie igly.

Ostatnio poinformowal dwie panie terapeutki o mojej tajemicy i powiedzial:

- Moja zona ma skleroze!

Panie zaniemowily, a komisarz widzac ich zdziwione miny dodal;

- Tak, tak ma skleroze, bo uzywa laski, kolanka ja bola!

Panie spojrzaly na mnie i zeby ratowac jakos moja osobe wyjakalam:

- Chyba on ma na mysli artroze, bo wlasnie z tego powodu uzywam laski.

- Wlasnie mialem na mysli artroze, przepraszam za pomylke - powiedzial komisarz a ja i panie terapeutki mialysmy ubaw po pachy. I zeby upewnic panie, ze mial na mysli artroze powiedzial to po angielsku az dwa razy i raz po niemiecku, tak na wszelki wypadek.

Mozliwe, ze mam nie tylko artroze, ale takze i skleroze, co nie byloby wcale dziwne, biorac pod uwage moj wiek.

Wesolej, przyjemnej, slonecznej i zdrowej wiosny zyczy Wam Kristofka z komisarzem.

23:22, kristofka
Link Komentarze (22) »
środa, 24 grudnia 2014
Zyczenia dla WOMB-ow :-)))

Chcialabym zlozyc zyczenia swiateczne dla WOMB-ow czyli Wszystkich Odwiedzajacych Moj Blog :-)))

Spokojnych (zeby nikt nie narozrabial),  zdrowych (zeby nikt sie nie przejadl i brzuch nie bolal), przyjemnych (zeby rodzina byla usmiechnieta i zadowolona), prezentow oczekiwanych (zeby nikt nie dostal np. kalesonow  albo skarpetek co gryza, bo sa welniane)

oraz

Szczesliwego Nowego Roku 2015, ktory przyniesie dla Was wszystkich worek pelnych marzen do spelnienia i bedzie je realizowal przez nastepne 12 miesiecy. Niech ten Nowy Rok dorzuci kazdemu z Was troche gotowki albo chociaz wygranej na jakiejs loterii (wiec grajcie jak szaleni) a samotnym niech podaruje przyjaciela (moze byc kochanek albo konkubina, to juz wybierzecie sami), niech takze podaruje kazdemu z Was kilka pieknych dni w kazdej porze roku.  

Zyczenia zakoncze kilku cieplymi slowami. Jestescie osobami, kazda z osobna,  z ogromnie piekna dusza i wielkim sercem.

Odwiedziny na Waszych blogach sa dla mnie duza radoscia.

01:00, kristofka
Link Komentarze (18) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7